Home › Monthly Archives › November 2014

do wyboru

1) Odnośnie głosów nieważnych w wyborach samorządowych
Pobierając karty w komisji obwodowej zwróciłem dyskretnie uwagę na dwie sprawy – usytuowanie krzyżyka – czy musi być wewnątrz kwadratu cały krzyżyk, czy tylko skrzyżowanie linii oraz czy ja jako głosujący mogę się nie zasugerowac, że w pliku kart, które otrzymałem, nalezy stawiać krzyżyki na każdej karcie. Odpowiedzi wyraźnej nie było, ponieważ komisja nie ma prawa dyskutować.
Mimo to podzielam zdanie anumlika, że ludzie, ogół wyborców traktuja wybory jako czynność łapu-capu i po pierwsze nie czyta instrukcji, które są zamieszczone na każdej karcie (proste kilka słów), po drugie u wyborców krajowych często decydują emocje, jak w TU-154M. O, ten – dam mu krzyzyk, bo mi się podoba i jeszcze ten, fajny gośc – krzyżyk. W ten sposób powstają rzekome fałeszerstwa, co daje asunmpt do wycia na puszczy napstliwym publicystom.

A propos “czarów nad urną”, jeśli istotnie się zdarzyły. A zdarzyło się raczej niechlujstwo i bałagan kompromitujący instytucje państwowe, do których zaufanie jest zresztą nieustannie podważane przez opozycję i media. Czasem słusznie, czasem niesłusznie.
Gdyby, co ponoć jest niezgodne z konstytucją, była jednak powtórka z rozrywki, czyli wybory samorządowe raz jeszcze, albo po skróconej do pół roku(?) kadencji, nie jest wykluczone, że nikłe zwycięstwo PIS w tych wyborach obróciłoby się na koniec… przeciwko PIS-owi.
Być może, a czytałam już takie dość liczne głosy w necie, zmobilizowałby się dawny elektorat PO, a po części TR i SLD, któremu nie chciało się po prostu iść do urn 16 listopada, bo są rozczarowani, zawiedzeni, ale sądzili że tzw. mniejsze zło jednak tradycyjnie wygra, a nie PIS, na który i tak nigdy nie zagłosują, niezależnie co Prezes zrobi i powie.
Radziłabym jednak Prezesowi cieszyć się tym, co ugrał i nie wywoływać wilka z lasu.
Jak zwykle w Umęczonej po kraju rozlewa sie fala jojczenia, jak po każdym skandalu, wypadku, pomyłce, nieoczekiwanym obrocie spraw, itd. Jojczenie, to pokarm duchowy krajan. Dziwienie się, że tacy jesteśmy, że nic nam nie wychodzi, Boże, kiedy to się skończy, precz z kombinatorami, itd. W wersji krajowej oznacza to, że to ONI tacy są, a nie MY.
3) Odnośnie kopania lezacych informatyków, to przywołuję niedawne i bieżace trudności z umieszczaniem komentarzy na blogu. O ileż łatwiejsza sprawa niż stworzenie systemu dla wyborów. Proste kilka kartek kodu. A jednak sprawa się ślimaczyła i do dziś wygląda na zaklajstrowaną. Zaklajstrowaną tylko, a nie załatwioną, jak trzeba.
Co nie znaczy, że moim zdaniem przetarg, wszystkie formalności w sprawie doboru firmy powinny być załatwione dużo wcześniej, a sam program (system zliczania głosów) na trzy miesiące pzred wyborami, to powinien już być gotowy, wypróbowany, a te trzy miesiące, to czas na wykonaniedrobnych udoskonaleń, śledzenie zachowania się błędów (najważniejsza operacja po sporządzeniu programów), itd.