Home › Monthly Archives › February 2014

debata

Premier Donald Tusk poinformował na konferencji prasowej, że nie weźmie udziału w debacie z ekspertami, zaproponowanej przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział szef rządu, 3 marca, w terminie podanym przez PiS, do dyspozycji będzie minister zdrowia Bartosz Arłukowicz wraz z ekspertami z ministerstwa zdrowia. Premier zwrócił się do Jarosława Kaczyńskiego o debatę, ale twarzą w twarz. – Mam nadzieję, że nie zabraknie mu odwagi – podkreślił. – Donald Tusk stchórzył – skomentował decyzję premiera rzecznik PiS Adam Hofman.   Myślenie wg Kaczyńskiego. Tusk zaprasza mnie do debaty na temat naszego nowego programu? Powiedzcie Hoffiemu aby opowiedział i zagrał na czas. Hoffi mówi, żeby Tusk przeprosił za 7 lat rządów. Haha, nieźle Hoffi, może wybaczę ci chwalenie się prąciem. Dałeś mi trochę czasu. Teraz ja zaproszę Tuska na debatę, ludzie muszą pomyśleć, że to mój pomysł. Temat – służba zdrowia, świetnie odwróci uwagę od naszego koncertu życzeń tzn. programu. Zaraz, zaraz, Tusk już raz mnie pokonał, wezmę ze sobą jeszcze parę osób. Tusk nie chce sam debatować z naszą grupą? To tchórz!  Ażeby rozmowa miała jakiś sens to jej rozmówcy muszą posiadać minimum ekonomicznej wiedzy. Niestety wiedza Tuska opiera się co najwyżej na propagandzie “zielonej wyspy” i nie jest odpowiednia do bycia partnerem w dyskusji o gospodarce.  Trzeba być idiotą, żeby wdawać się w polemikę z PiSowskimi “ekspertami”. Panie Hofman, to nie ten poziom! Z takim poziomem to do przedszkola, tam eksperymenty na parówkach dzieci chętnie zobaczą. Jeśli macie w sprawach służby zdrowia “ekspertów” o takim samym poziomie co ci od Smoleńska, to biada wszystkim Polakom! Zaznaczam stanowczo, że to Kaczyński jest tchórzem, bo przygotował się tylko z jednego tematu, a teraz udaje Greka! Kaczyński chce rządzić całą Polską, czy chce zostać ministrem służby zdrowia? Niech się zdecyduje.

Szanowny Panie Jarosławie K. W czasie gdy ubiegał się Pan o prezydenturę i był Pan nowym, “lepszym bratem swojego brata” sam na własne uszy słyszałem, że mówił Pan “będziemy popierać polski rząd” i “skończmy polsko-polską wojnę”, ale od przegranych przez Pana kolejnych wyborów prowadzi Pan politykę skierowaną przeciwko legalnym władzom RP; jest to działanie na szkodę mojej Ojczyzny. Dziś odmawia Pan prawa do istnienia w demokracji, w Polsce znacznej części społeczeństwa ( w tym mojej skromnej osobie); odmawia pan tego prawa tym, którzy popierają inną partię niż Pańska. No cóż, obrażał Pan nas, Polaków tyle razy, że ten jeszcze jeden niezbyt wiele znaczy, mam zresztą cały czas nadzieję, że nie są to Pana słowa a dywagacje osoby biorącej silne środki psychotropowe i znajdującej się pod wpływem złych ludzi. Jeśli jednak tak nie jest to szkoda, że bajdurzenia w mediach, jakich nam Pan udziela są na poziomie uczniaka z podstawówki, a nie osoby która chce pełnić jeden z najwyższych urzędów w państwie. Oczekiwałbym od Pana chociażby odrobiny szacunku dla nas, zwykłych obywateli a jeśli to dla Pana za trudne to dla prawideł demokracji, które Pan podobno szanuje- Pan PRZEGRAŁ ostatnie wybory (jak i kilka poprzednich!). Nie można czynić z osobistej tragedii trampoliny politycznej i sposobu na Polskę. Nigdy Pana i Pana partii nie popierałem, więc pewnie ustawi mnie Pan “tam gdzie stało ZOMO” jednak jako Polak nie mogę spokojnie patrzeć jak kolejny raz ośmiesza Pan polską klasę polityczną a przez to, w pewien sposób ośmiesza mój kraj. Pana zadufanie w swoją wielkość, nieomylność; indolencja we wszystkich sprawach aż boli. Rozumiem, że słowa przez Pana brata użyte wobec zwykłego człowieka ulicy w Warszawie a których nie ośmielę się powtórzyć nie są obraźliwe, zatem Pan pozwoli, że te słowa skieruje właśnie do Pana osobiście jako człowieka. Mam nadzieję, że razem z przegranymi przez Pana kolejnymi wyborami ( które to już?) zniknie całkowicie Pan z polityki, dziedziny, która Pana tak rozpaczliwie przerosła.  ostaram sie teraz w bardzo prosty sposób wyjaśnić tym wszystkim czcicielom “wielkości Tuska” różnice pomiędzy sposobem myślenia Kaczyńskiego i tego obecnego premierka. Wyobraźmy sobie, ze mamy swój własny projekt przeprowadzenia remontu mieszkania. Określiliśmy, że jeden pokój będzie wymalowany na żółto, drugi na niebiesko, tam będą panele, a tam postawimy ściankę działową. Zrobi się widniej i mieszkanie będzie przytulne dla wszystkich domowników, tak wynika z naszej koncepcji. Nagle przychodzi sąsiad, który dowiedział się o naszym zamiarze remontu i zaczyna krytykę naszego projektu. Ta krytyka wydaje się o tyle nie na miejscu, ze sam przez 6 lat próbował remontować własne mieszkanie i nie dokonał niczego, ciągle zmieniając koncepcję (czyt. exposse Tuska) i w dodatku dokonując doświadczalnych prób kolorów farby pomazał ściany i doszczętnie oszpecił pomieszczenia. I ten sąsiad dzisiaj przychodzi krytykować nas, sam nie mając żadnej dobrze wykonanej pracy. Taka krytyka polega na tzw pyskówce i destrukcyjnym działaniu zmierzającym do zniechęcenia nas do remontu. Twierdzi np, ze po co malować ściany na żółto, skoro on twierdzi, ze kolor biały będzie lepszy. Oczywiście twierdzi tak bo twierdzi, bez żadnego merytorycznego uzasadnienia. Ów sąsiad (czyt. Tusk) będąc dużo bardziej głośnym człowiekiem niż ja wygrywa tę nic nie wnoszącą przepychankę. Ja natomiast będąc człowiekiem inteligentnym i kulturalnym nie zamierzam wdawać się w dyskusje, ale proszę o pomoc w rozstrzygnięciu sporu kilku dobrych architektów, projektantów wnętrz, aby w sposób merytoryczny i rzeczowy jako fachowcy określili, czy mój projekt jest właściwy, zgodny z wszelkimi kanonami piękna i trendów w modzie. Sąsiad jednak nie zamierza w sposób rzeczowy poparty argumentami dyskutować o naszym i jego (jeszcze nie stworzonym) projekcie. To tyle resztę proszę sobie dopowiedzieć. To taka śmieszna historyjka, która wg mnie doskonale obrazuje różnicę pomiędzy p. Kaczyńskim i Tuskiem – sąsiadem. Na koniec dodam tylko Polska to nie jedno remontowane mieszkanie to coś więcej i dlatego proponuję zastanowić się czy powierzyć los tego kraju owemu sąsiadowi bez wizji i realnych dokonań.

konflikt

Sztucznie rozrobiony konflikt za pieniądze amerykańsko-izraelskiej finansjery. Tymoszenko musi być strasznie cenna dla masonów. Jak można nawoływać do obalenia władzy wyłonionej w demokratycznych wyborach? Niech czekają do końca kadencji i tyle. Ale nie. Tak oto niesie się zachodnią “wolność” na wschód. Oto prawo zachodu, nie Putina. A banda polskich pajaców z wiejskiej zgrywa decydentów.  Wydarzenia na Ukrainie są odpryskiem “arabskiej wiosny” – bunt przeciw autorytarnemu prezydentowi. Tymczasem po plecach zwolenników wolnośc, liberalizmu pną sie do władzy ekstremisci i fanatycy. Niedobrze, że dzieje sie to w Europie, tuz obok naszej granicy.  Proponuję żeby Polska wyszła z UE, a Ukraina niech wskoczy na nasze miejsce! Zobaczą jak demokratyczne rządy w porozumieniu z UE potrafią niszczyć kraj i podlić ludzi przez biedę. Oczywiście mała grupka ludzi zbija fortunę na większości, ale to już mają….. Znam historię Rzezi Wołyńskiej. Właściwie dowiedziałam o tym ludobójstwie z Internetu. Jakieś 4 lata temu. W szkołach nie uczą o tym. Rodzina też nie za bardzo o tym wie, choć prawdopodobnie mam krewnych na Ukrainie. Może starsi coś wiedzą, ale nie mówią. Nie ma co tu dużo mówić.

Nienawidzę tych, którzy dokonali tego ludobójstwa. Nie toleruję tych, którzy zakłamują historię, a naszych wrogów traktują jako bohaterów. Jechałam pół roku temu w pociągu w jednym przedziale z trzema Ukraińcami, pracującymi w Polsce. Dwóch z Odessy i jeden z Krymu. Poruszyliśmy wiele tematów przez te klika godzin jazdy. Poruszyliśmy po jakimś czasie również temat rzezi. Ci z Odessy nie bardzo chcieli rozmawiać. Natomiast z 34-latkiem z Krymu wywiązała się długa, donośna polemika. Typowy banderowiec. Cokolwiek powiedziałam, on zanegował. Poruszając inne tematy spokojnie można było się dogadać. Na koniec wymiany poglądów powiedziałam mu, że Polacy nie będą chętni otworzyć na Nich granicę, dopóki nie przestaną wychwalać winnego ludobójstwa i za to nie przeproszą. Mimo tego spornego tematu “pożegnaliśmy” się w spokojnej atmosferze. Każdy ma prawo do swoich poglądów. On moje już teraz zna. Ja jego również. Mieszkam przy granicy z Ukrainą. W mojej miejscowości Ukraińców jest dużo. Głównie kobiety. Na ogół są tu dla handlu papierosami. Cała moja miejscowość słynie z przemytu. Ukraińcy i Polacy w to się bawią. Zdarzyło się, że kilka z tych Ukrainek stało też nocami. Nie mam nic przeciwko tym kobietom, choć wiadomo, że wpływa to niekorzystnie na naszą gospodarkę. Te kobiety upokarzają się tą pracą, aby zarobić na rodzinę. Ich region jest wyjątkowo biedny. Kilka miesięcy temu dwie Ukrainki zaczęły chodzić na tą samą siłownię co ja. Nie chodziły długo, ale pierwszy raz zobaczyłam, że poczuły się naturalnie w naszym “środowisku”. Było to miłe uczucie, ponieważ przestały się wstydzić. Większość mieszkańców uważa je za niewidoczne, a to przecież też ludzie. Ciężko jest je nienawidzić za banderowców. W kwestii starć na Majdanie również ciężko popierać tylko jedną stronę. Banderowców jest tam mnóstwo. Jestem przeciwko im, ale jest tam przecież wiele osób z innymi poglądami, którzy ślepo walczą o sprawiedliwość. Wśród wszystkich protestujących jest dużo nie mających żadnych skrupułów bojowników. Po drugiej stronie barykady jest milicja, która ma za zadanie pilnować porządku i bezpieczeństwa publicznego (rozróby, niszczenie mienia itp.). Nie powinna przeciwstawiać się władzy. Jednocześnie stoi przeciwko obywatelom swojego kraju, swoim przyjaciołom, rodzinom. Często są to niedawno powołani do służby ludzie. Wśród nich również jest dużo rannych, a także zabitych. Oczywiście mało jest o tym informacji. W Internecie można znaleźć trochę filmów przedstawiających brutalność protestujących. Na nimi wszystkimi jest rząd, który decyduje o każdym kolejnym kroku. Jestem przeciwko banderowcom i w tym popieram Berkut. Jestem za “normalnymi” obywatelami walczącymi o wolność i sprawiedliwość, ale myślę, że złą drogą to poszło. Za dużo tam żądnych krwi bojówkarzy i chętnych pieniędzy rządzących. Dlatego to wszystko tak teraz wygląda.